czwartek, 20 listopada 2014

Wehikuł czasu

Internety hulają, pora więc na dawno zapowiadane uzupełnienie zdjęć. Na początek: Rangun.

Nie był łaskawym miastem. Polewał nas monsunem długo i namiętnie przez 90% spędzonego w nim czasu. Ale co robić? Przyjechane, trza zwiedzać...








Widoki z okna hotelu nie powalały wdziękiem...



Wspomnienie po koloniach

Marto, w Birmie takie stołeczki to standard!






Wycieczka do warzywniaka


Rambutany, lub inaczej: włochate truskawki
Granaty
Dragon fruits

Nie patrz na żarówkę! Patrz na STOPY!







Na to patrzę

Sprzęt do podziwiania bogactwa detali

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz