środa, 11 marca 2015

Dla ochłody

Absolutnie nie o Azji, za to patriotycznie: kilka zdjęć z długiego weekendu w Beskidach. Nawet częściowo zagranicznego :)

Wniosek jak po większości krajowych wypadów: cudze chwalicie...



Jestę rakietowcę!







Długie zimowe wieczory w górach...

Kobieca bałwan z potomkiem


Przystanek Żywiec i od teraz moje ulubione Tesco w Polsce:



czwartek, 20 listopada 2014

By the old Moulmein Pagoda, looking lazy at the sea.


 No! you won't 'eed nothin' else
 But them spicy garlic smells,
 An' the sunshine an' the palm-trees an' the tinkly temple-bells;
 On the road to Mandalay, etc.

 
Ruyard Kipling



Robbie Williams jakieś dziwne rzeczy robił na swojej "Road to Mandalay". My jak ludzie grzecznie wsiadłyśmy w autobus. Który tylko trzy godziny stał zepsuty w połowie trasy.













Na szczęście wejście na górę było zamknięte  #ambitnyturysta

Bagan w pikselach

Miasto tysięcy świątyń. XI-wiecznych fresków niezabezpieczonych kuloodporną szybą. Ani nawet sznurkiem. Schodów i tarasów bez barierek i znaków ostrzegawczych.
Miasto bambusowych misek i najwytrwalszych w Azji sprzedawców pamiątek.



Kaktusy!

Jak to nie trafiłeś? Przecież jest drogowskaz!


To nie fotograf zezowaty. To stupom jakoś coraz bliżej do ziemi.



Mama mi nie pozwoliła wleźć na palmę. Podobno ubezpieczenie nie obejmuje sportów ekstremalnych.




Wehikuł czasu

Internety hulają, pora więc na dawno zapowiadane uzupełnienie zdjęć. Na początek: Rangun.

Nie był łaskawym miastem. Polewał nas monsunem długo i namiętnie przez 90% spędzonego w nim czasu. Ale co robić? Przyjechane, trza zwiedzać...








Widoki z okna hotelu nie powalały wdziękiem...



Wspomnienie po koloniach

Marto, w Birmie takie stołeczki to standard!






Wycieczka do warzywniaka


Rambutany, lub inaczej: włochate truskawki
Granaty
Dragon fruits

Nie patrz na żarówkę! Patrz na STOPY!







Na to patrzę

Sprzęt do podziwiania bogactwa detali

czwartek, 13 listopada 2014

Bye bye Malaysia

Żegnaj liściu bananowca, witaj liściu kasztanowca
Żegnajcie japonki, witajcie botki
Żegnaj papajo, witaj gruszko
Żegnaj kremie do opalania, witaj kremie na mróz
Żegnaj klimo, witaj kaloryferze
Żegnaj Oceanie, witaj Wisło
Żegnaj jeepneyu, witaj autobusie
Żegnajcie ringitty, witajcie złotówki
Żegnajcie jelitka, witaj zraziku
Żegnajcie nietoperze, witajcie gołębie
Żegnajcie meczety, witajcie kościoły
Żegnajcie sajgonki, witajcie pierogi
Żegnaj hamaku, witaj kochane łóżko <3




Czekoladkowe Petronas Towers na lotnisku w KL
Malezja gotowa na przybycie Krasnala W Saniach

Jaskinia Wróżki




Zdjęcia nie oddają nawet ułamka niesamowitości tego miejsca. Zwłaszcza że, jak to w jaskiniach bywa, panował półmrok, co nie robi dobrze aparatom. To raczej notatki obrazkowe.
I powtórzenie z lekcji organizacyjnej: słuchaj rad i rekomendacji, a na koniec rób po swojemu. Trzy osoby twierdziły, że do Jaskini Wróżki nie warto jechać.



Ale zanim o jaskini- ogarnijcie te banany:

Nie, nie próbowałam                                                                                                                            











Do środka można się dostać na dwa sposoby: albo jak Turysta wejść po wybudowanych do tego schodach, albo jak Hardkor wspiąć się po skałkach.
 
Jaskiniowa wróżka
 




Najfajniejsze było chyba to, że można sobie w środku śmigać samemu, bez przymusowej kontroli przewodnika.


Park Narodowy Brzydali

No bo jak inaczej określić zwierzątko którego nawet nazwa nie pozostawia złudzeń: brodata świnia...
Albo małpiszon (pod ochroną!) z nosem do którego twarz jest w zasadzie tylko dodatkiem...


Witajcie w Bako!


Przygoda rozpoczęła się zanim się rozpoczęła (..?):  niski poziom wody wysadził nas z łodzi kilkadziesiąt metrów od brzegu.

Sori Mister, low tide!
 



Brodata świnia