niedziela, 2 listopada 2014

Brunei w 24 godziny

6 godzin promami i 5 autobusem - tyle potrzeba by wjechać i wyjechać do Brunei z Malezji. A pomiędzy - meczety, malle, dużo chodzenia, benzyna po 30-50 centów (dolar brunejski to ok 2,6zl) i muzeum, które szczególnie upodobaliby sobie przeciwnicy tzw. Gwiazdki i szału prezentowego.

Ten ostatni punkt to Royal Regalia - muzeum Sułtana. Sporą część ekspozycji stanowią prezenty ofiarowane władcy przez Różne Ważne Osobistości z przeróżnych Jeszcze Ważniejszych Okazji. //Fot nie ma niestety bo cały dobytek trzeba przed wejściem zostawić w szafce :/ //
Są więc srebrne patery, modele statków i łodzi, sala poświęcona orderom, sala poświęcona nożom, 2 tony złotych kielichów, 73537289 dzbanów i wazonów,  portret hologramowy, portret haftowany, modele meczetów, dwa kły słoniowe wielkości Basiora oraz drugie tyle innych, jakby to ująć... no rupieci po prostu.
Sułtan jeszcze trochę pożyje, a okazji do wręczania kolejnych podarków co roku z pewnością nie zabraknie. Co inne koronowane głowy i dyplomaci robią z całym tym towarem? Wszak żaden pałac nie jest z gumy... Jeszcze.


Poza tym, przez całą drogę z granicy do BSB - stolicy - wypatrywalam tego ropopochodnego BOGACTWA i... nijak się nie dopatrzylam. Zwykle szeregowe domki, autobusy duuzo starsze niż w Polsce, do tego małe, kilku lub kilkunastoletnie samochody. To w Kambodży mijały mnie pięć razy większe i bardziej przyciemniane fury.
Żadnych marmurowych chodników ani klimatyzowanych przystanków. No bieda po prostu.








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz