Sprawdza się stara zasada ze zawsze gdy przychodzisz na pociąg sporo przed czasem, to jest opóźniony. A w każdym razie tak wynika z tablicy odjazdów. Ale po chwili okazuje się ze pociąg przyjeżdża przed czasem i odjeżdża punktualnie. Takie rzeczy - tylko w Indo. Dlatego słów kilka o indonezyjskiej komunikacji publicznej.
Kolej funkcjonuje trochę jak lotnictwo - bilety im wczesniej tym taniej, na peron wstęp mają tylko pasażerowie z biletem, którzy wczesniej zostali wylegitymowani. Co ciekawe, bilet kolejowy na każdy dzień poza bieżącym można kupić w automatach w supermarketach różnych sieci w całym kraju i później tylko wydrukować na stacji.
W klasie ekonomicznej i biznes nie ma przedziałów. W ekonomicznej jest po 5 miejsc w rzędzie ale gniazdka i klima obecne. W biznesowej siedzenia mają inny kolor a ładnie odziane panie oferują zupki chińskie z warsu. W obu klasach nie ma koszy, za to chodzą panowie z worem. Może to jest bardziej skuteczne niż te pożalsieborze koszyczki z PKP? Jest jeszcze klasa Eksekutiv ale nie dane mi było jej zasmakowac.
Zdarza się, że pociąg lub autobus na tej samej trasie mają porównywalną cenę co przelot. Np lot z Jawy na północną Sumatrę kosztuje dwa razy tyle co autobus, z tym że różnica to 2 dni kontra 2 godziny w podróży. A bilet na pociąg kupowany późno, kiedy zostaje już tylko klasa biznes, może być droższy niż samolot na tej samej rasie rezerwowany tydzień wczesniej... Jednym słowem - kraj dla zdecydowanych i dobrze zorganizowanych plenerów. Na last minute to nie tutaj.
Riksze to juz nie to co kiedyś - teraz chłopaki mają wspomaganie silniczkiem spalinowym.
TransJogja, czyli autobusy miejskie w Yogjakarcie, to system może nie doskonały, ale z potencjałem. Przystanek to zadbana zadaszona buda, do ktorej wstepu broni bramka. Tak jak na kolei - bez biletu nawet na przystanek nie wejdziesz. Możesz bramkę otworzyć kartą miejską lub kupić od pana jednorazowe wejscie za 3k. Ta opłata dotyczy dowolnej liczby przesiadek w ramach jednej podróży. Jest 6 linii, pojazdy klimatyzowane, a poza kierowcą na pokładzie także pilot (?) który podpowie bialasowi gdzie się przesiąść, a dla calej reszty stanowi odpowiednik ulubionego "Następna stacja: Ratusz Arsenal". Zawsze na żywo. Żeby nie było że świat opanowują bezduszne maszyny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz